Początki i historia Huty Katowice
Zagłębie Dąbrowskie było oczkiem w głowie Edwarda Gierka, a przemysł na ziemiach zagłębiowskich i śląskich - wizytówką naszego kraju, przynajmniej w czasach Rzeczpospolitej Ludowej. 15 kwietnia 1972 roku wbito pierwszą łopatę na terenie między Gołonogiem, Ząbkowicami, Łośniem i Strzemieszycami, rozpoczynając tym samym budowę najnowocześniejszego i największego kombinatu metalurgicznego w komunistycznej Polsce. Huta Katowice pozostawiła bliznę na ekosystemie Dąbrowy Górniczej, jednak dla wielu była możliwością awansu społecznego, w szczególności dla osób, które do Zagłębia Dąbrowskiego wyemigrowały ze wschodniej części kraju.
Dygnitarze na placu budowy
Huta Katowice gościła przedstawicieli wysokich szczebli państwowych jeszcze przed pierwszym spustem surówki z wielkiego pieca. 20 lipca 1974 roku na placu budowy przyszłego zakładu przemysłowego ugoszczono Leonida Breżniewa. Jego wizyta w Dąbrowie Górniczej, gdzie ze Wzgórza Łosieńskiego oglądał powstawanie huty, była częścią objazdu sekretarza generalnego KC KPZR, zorganizowano z okazji „XXX-lecia odrodzenia Polski” lub, jak mówimy dzisiaj, 30 lecia PRL. Rok później plac budowy odwiedził prezydent Francji Valéry Giscard d’Estaing, jako pierwszy z przedstawicieli państw Zachodu. W 1975 roku zakładano montaż ponad 100 tysięcy ton konstrukcji stalowych i zainstalowanie kolejnych 80 tysięcy ton maszyn i urządzeń. Znaczą ich część miały dostarczyć firmy francuskie, co było powodem wizytacji prezydenta Francji na placu budowy. Rok 1976 to doglądanie niemal gotowej huty przez dygnitarzy państwowych. W lipcu przyjęci zostali Edward Gierek wraz z Piotrem Jaroszewiczem. Ówczesny premier miał stwierdzić:
Budowa huty napawa dumą i optymizmem, stanowi świadectwo ogromnych możliwości polskiego robotnika, technika, inżyniera, naukowca, pokazuje całemu światu co Polak rzeczywiście potrafi zrobić
We wrześniu, na trzy miesiące przed uruchomieniem wielkiego pieca, wizytację złożył minister obrony narodowej, Wojciech Jaruzelski. Jego pobyt na placu budowy skupił się na rozmowie i wymianie uprzejmości z żołnierzami, zatrudnionymi przy pracach konstrukcyjnych. Po licznych porównaniach powstającej Huty Katowice do armii, minister obrony narodowej zwrócił uwagę że to właśnie tutaj przejawia się symbol jedności wojska z narodem.
Przybywa Geniusz Karpat
W maju 1977 roku Nicolae Ceaușescu w imieniu własnym i rzekomo całego narodu rumuńskiego, którego nie zapytał o zdanie, pozdrawiał załogi wydziałów produkcyjnych Huty Katowice z punktu widokowego, czyli górki Breżniewa. Uśmiechnął się do tłumu i życzył „pomyślności w realizacji wszystkich planów produkcyjnych i budowlanych, także w życiu osobistym pracowników kombinatu”. Zygmunt, słysząc te słowa, wsadził palec do gardła, jakby chciał zwymiotować, a Ewa się zaśmiała. Sama rzuciła okiem na powitanie tylko po to, żeby zrobić sobie przerwę od pracy. Ceaușescu rozmawiał z przedstawicielami załóg poszczególnych i wysłuchiwał ich meldunków co do wielkości i rozmiaru produkcji, jakby nie był zbrodniarzem, tylko po powrocie do Rumunii miał napisać kronikę huty. Ludzie, poupychani w sektorach przy drodze, z wetkniętymi między siebie transparentami, czekali, aż pojedzie i skończy się cyrk z machaniem flagami. Mówiono, że to obsesja wielkości i wściekłość przywiodła Ceaușescu do huty. (Anna Cieplak, „Ciało huty”)
Nicolae Ceaușescu był pierwszym z przywódców zagranicznych państw, którzy odwiedzili już w pełni ukończoną i pracującą Hutę Katowice. Sama wizytacja Geniusza Karpat (jak schlebiali mu propagandyści, nie dostrzegając jak karykaturalny jest bombastyczny przydomek) nie różniła się szczególnie od tych, złożonych jeszcze na placu budowy: zwiedzanie zakładu pracy w towarzystwie najwyżej postawionych dygnitarzy państwowych, wzajemne pozdrowienia z pracownikami poszczególnych działów produkcyjnych i meldunki o wielkości wyprodukowanych wyrobów.
Performans dnia
Sama wizyta nie jest szczegółowo
opisana w dostępnych źródłach, jednak najbardziej dojmujący jest
performans, jaki tego dnia rozgrywał się w Hucie Katowice.
Pracownicy mieli pełną świadomość, że goszczą w swoim
zakładzie pracy dyktatora, odpowiedzialnego za śmierć rumuńskich
obywateli, i mimo to dalej brali udział w wymienianiu się
serdecznościami. W momencie odwiedzin przez Ceaușescu Rumunia
borykała się z załamaniem gospodarczym wynikającym z deficytu
surowców, energii, artykułów rolnych i, nomen omen, wspieranie
niedochodowego przemysłu ciężkiego. Stale malejąca stopa życiowa
Rumunów, nieprzemyślane reformy gospodarcze i społeczne,
opodatkowanie kobiet, które po 25 roku życia nie zaszły w ciążę
nie przeszkodziły Ceaușescu wygłosić mowy skierowanej do
pracowników Huty Katowice, życząc „pomyślności w realizacji
wszystkich planów produkcyjnych i budowlanych, a także w życiu
osobistym”.