Wisła-Głębce to stacja końcowa kolei do Wisły. Pociąg dalej już stamtąd nie pojedzie. Pasażerowie, którzy dopiero co przejechali wielkim wiaduktem kolejowym ponad doliną Łabajowa, wysiadają tu z pociągu i udają się na górskie szlaki, prowadzące na Stożek, na przełęcz Kubalonka, niektórzy może i dalej, na Przysłop i Baranią Górę. A jeśli pogoda nie dopisuje, to chociaż do pobliskiego baru albo obejrzeć ów imponujący wiadukt.
I być może będą się zastanawiać, dlaczego w ogóle wybudowano taki obiekt. Przecież cud międzywojennej inżynierii, którego realizacja musiała kosztować fortunę, wymagając mnóstwa pracy i materiałów, prowadzi donikąd! Jak to wyjaśnić?
A tak, że Głębce wcale nie miały stanowić końcowej stacji. Ślepy dziś tor prowadziłby dalej. W myśl projektu z lat 30. kolej z Wisły miała prowadzić dalej, do Istebnej, a stamtąd aż do Milówki w dolinie Soły.
Przełęcz Kubalonka zamierzano przebić tunelem. Górskie doliny pociągi miały pokonywać, poprowadzone nad nimi wiaduktami. Niektórymi podobnymi jak ten w Wiśle-Dziechcince, a paroma nie ustępującymi zapewne rozmiarami gigantowi w Wiśle-Głębcach.
Ten wizjonerski projekt nie doczekał się niestety realizacji. Kolej z Wisły do Milówki przez Istebną pozostała pięknym snem.
Może Cię zainteresować: