Dokładnie pamiętam, kiedy pierwszy raz przeglądałem starą prasę. Było to w klasie maturalnej, kiedy z kolegami, chyba przypadkiem, trafiliśmy do kawiarni przy Małachowskiego w Sosnowcu, która kolekcjonowała gazety z epoki. Przeczytałem wtedy „Przekrój” z 1946 roku, co nie było czasochłonne, ponieważ tygodnik liczył 16 stron, w tym mnóstwo zdjęć i infografik. Brakowało w nim reklam. Nie dlatego, że w okresie centralnie planowanej gospodarki nie ogłaszano swoich usług i towarów - robiono to zarówno w prasie, jak i w późniejszym okresie w telewizji. Jednak nie było ich tak wiele, jak w międzywojniu, co jest widoczne w lokalnym "Tygodniku Zagłębia", gdzie reklamowano niemal wszystko: od butów, przez usługi papiernicze i graficzne, kończąc na wyrobach cukierniczych braci Iłowieckich z Warszawy.
Jedną z częściej pojawiających się reklam na tytułowej stronie "Tygodnika Zagłębia" jest informacja o usługach instalacji centralnego ogrzewania, wodociągów i kanalizacji, oferowanych przez zakład przemysłowo-handlowy J.Kruszyński. Reklama, co charakterystyczne dla tamtego okresu, składa się wyłącznie z tekstu; brak w niej przedstawień graficznych czy próby zwrócenia uwagi odbiorcy poprzez zastosowanie innego koloru. Oferowane usługi są podkreślone, ważniejsze informacje wyróżniono za pomocą kursywy.
Właścicielowi zakładu, Józefatowi Kruszyńskiemu poświęcono pierwsze strony wydania z 9 grudnia 1928 roku, opisując jego rodowód z ziemi kieleckiej i chwaląc etykę pracy. Czy była to kryptoreklama, czy zwykłe uznanie w lokalnej prasie - trzeba ocenić samemu.
„W dniu 1 grudnia rb. upłynęło 30-lecie pracy zawodowej znanego na terenie Zagłębia p. Józefata Kruszyńskiego. Oto klasyczny przykład tego, cośmy powiedzieli wyżej. Rodem z ziemi Kieleckiej, która wydała wielu synów dzielnych i twardych, po ukończeniu szkoły i praktyk zawodowych w r. 1885, przez 13 lat pracuje nad pogłębieniem swej wiedzy technicznej. W tym okresie studiuje, bada, jednocześnie oddając się pracy zarobkowej w różnych zakładach przemysłowych mniejszych i większych. W roku 1898 osiadłszy w Sosnowcu otwiera własny zakład pod firmą „Zakłady mechaniczne J.Kruszyński”, przy ul. Policyjnej (ob. Dekierta). Skromne to było wówczas urządzenie, skromna placówka, jak i warunki, w jakich znajdował się wówczas Sosnowiec, nie będący nawet miastem. Ciężkie i trudne były początki tej placówki. Zasobną była jedynie w niespożyty kapitał wiary i woli jej właściciela, który pokonywał największe przeciwności.”
W "Tygodniku Zagłębia" reklamował się Polski Przemysł Gumowy Towarzystwo Akcyjne w Grudziądzu, szerzej znany ze skrótu „PePeGe”, od którego pochodzi potoczne określanie tenisówek „pepegami”. Ogłoszenia o dostępnym obuwiu wyróżniały się wśród innych reklam dzięki zastosowaniu prostych ilustracji, na których umieszczano charakterystyczną podkowę z podpisem „marka fabryczna”.

Grudziądzkie Zakłady Przemysłu Gumowego Stomil, ponieważ taką nazwę nosiła firma od 1971 roku, przetrwały okupację hitlerowską i cały okres Rzeczpospolitej Ludowej, upadając dopiero w 2001 roku, w następstwie nowej sytuacji ekonomicznej i wzroście udziału produktów importowanych, szczególnie obuwia.
„PePeGe” był największą firmą, która reklamowała się w tym okresie w "Tygodniku Zagłębia". Magazyn częściej informował o lokalnych biznesach i inicjatywach, jak Magazyn Galanteryjny Pawła Kucharskiego. Ta skromna w swojej objętości reklama zawiera w swojej centralnej części zdjęcie, co w 1928 roku nie było niczym oczywistym. Po lewej i prawej stronie fotografii została przedstawiona oferta sklepu, zawierająca „wielki wybór pantofli rannych” czy „kapeluszy filcowych, słomkowych”. Sklep mieścił się przy ulicy 3 Maja, która nie wiedziała jeszcze, że będzie przechrzczona na Hauptstrasse (podczas hitlerowskiej okupacji), Stalinogrodzką (kiedy Katowice były Stalinogrodem) i Czerwonego Zagłębia, aż do lutego 1990 roku, kiedy wrócono do międzywojennej nazwy.
Kiedy przewrócimy tytułową stronę "Tygodnika Zagłębia", zobaczymy kolejne trzy reklamy, zawsze ułożone w tym samym schemacie: jedną, większą w górnej części strony i dwie pod nią. Z wyjątkiem kilku dyskretnych reklam w środku tygodnika, ogłoszenia zobaczymy również na dwóch ostatnich stronach pisma. W numerze z 26 sierpnia 1928 roku znajdziemy informację Kinie Zagłębie, które „wyświetla pierwszorzędne obrazy”, oferuje „orkiestrę doborową” i „zmienia obraz 2 razy tygodniowo”. W notce zawarta jest informacja o premierze polskiego filmu „Huragan”, o którym informacji nie udało mi się znaleźć. Obok reklamuje się sklep „Starostecki” z obuwiem i przedsiębiorstwo blacharsko-dekarskie Adama Hesse. Pod tym wszystkim „SNOP”, czyli „towarzystwo wzajemnych ubezpieczeń” w Warszawie, jednak z oddziałem w Katowicach, przy Sokolskiej. Widać, że walka o uwagę odbiorcy toczyła się już w międzywojniu, jednak nie była ona tak krwawa jak dziś.


Może Cię zainteresować: