Azjatyckie media płoną, w centrum uwagi... hokej na trawie
24 sierpnia 2024 roku na czołówce pakistańskiego dziennika „Islamabad Post” ukazał się artykuł zatytułowany Trzech czołowych graczy pakistańskiej reprezentacji narodowej w hokeju na trawie poszukuje azylu w Europie. Czytamy w nim:
Ahtisham Aslam, Abdul Rehman i Murtaza Yaqoob powrócili do kraju po zawodach Pucharu Narodów FIH (FIH Nations Cup), które odbyły się w Polsce. Odebrali oni swoje paszporty, po czym znów wyjechali do Polski, skąd udali się na Maltę, a tam planują uzyskanie azylu politycznego. Nawiasem wspomnijmy jeszcze, że wedle relacji gazety z turnieju w Polsce nie powrócił także fizjoterapeuta zespołu.
Serwis telewizji indyjskiej cytował słowa sekretarza generalnego Pakistańskiej Federacji Hokejowej (PHF) Rany Mujahida Ali:
Po powrocie reprezentacji z turniejów w Europie rozesłaliśmy powołania na zgrupowanie przed zawodami o Azjatycki Puchar Mistrzów (Asian Champions Trophy). Ta trójka poinformowała nas, że ze względów osobistych nie będzie mogła w nim uczestniczyć. Później dowiedzieliśmy się, że wylecieli do Holandii.
Po kilku dniach „Islamabad Post” upublicznił treść oficjalnego dokumentu PHF, datowanego na 26 sierpnia i adresowanego do tych trzech zawodników (oraz fizjoterapeuty): Wiadomo nam, że uczestniczycie w rozgrywkach lig zagranicznych bez informowania i zgody PHF. Naruszyliście wszystkie normy dyscypliny i nadużyliście zaufania PHF. Prezes federacji w porozumieniu z zarządem nakłada na Was dożywotnią dyskwalifikację, z efektem natychmiastowym – grzmiała odezwa, podpisana przez wspomnianego sekretarza związku. „The Express Tribune” przytoczył wypowiedź tegoż działacza, jakoby PHF planował zaangażować pakistańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odebranie całej czwórce paszportów. „Times of India” dodawał, że sprawa będzie miała druzgocący wpływ na renomę pakistańskiego sportu i utrudni zdobywanie wiz na międzynarodowe turnieje przez reprezentujących ten kraj sportowców.
Niemal bez echa przeszedł głos zawieszonych zawodników. Wedle ich relacji (opublikowanej w „The Express Tribune”), po czerwcowych rozgrywkach Pucharu Narodów w Gnieźnie zostały im złożone oferty kontraktów z klubów europejskich, z których to ofert skorzystali. Zadeklarowali, że ich pobyt ma charakter sportowy i stanowczo zaprzeczyli oskarżeniom o poszukanie w Europie azylu.
W Polsce na początku września sprawę zauważył portal o2 i – za jego pośrednictwem – „Przegląd Sportowy”. Notka utrzymana była jednak raczej w tonie ciekawostki, była nieprecyzyjna i nie przytoczyła żadnych nazwisk:
Trzech zawodników reprezentacji hokejowej wraz z fizjoterapeutą, którzy wraz z drużyną przyjechali do Polski, nie wróciło do Pakistanu. Z informacji pakistańskich mediów wynika, że osoby te złożyły wniosek o azyl polityczny w naszym kraju.
A tymczasem w Siemianowicach…
W filmie w tym miejscu nastąpiłoby cięcie, a akcja przeniosłaby się do Siemianowic. Jeszcze przed drugą wojną światową klub z tego miasta (Klub Hockeyistów Siemianowice) dwukrotnie zdobył Mistrzostwo Polski. Od tego czasu w Siemianowicach nieprzerwanie uprawia się hokej na trawie, a w latach świetności na najwyższym poziomie rozgrywek funkcjonowały z sukcesami nawet dwa siemianowickie kluby. W ostatnich latach pozostał jeden pierwszoligowy1 klub, HKS Siemianowiczanka. Co prawda w 2023 roku wywalczył on awans do Superligi, jednak po roku ponownie spadł na drugi poziom. Latem 2024 roku zawodnicy pogodzeni już ze spadkiem przygotowywali się do kolejnego sezonu.
We wpisie z 1 września 2024 facebookowy profil Siemianowiczanki poinformował o wynikach przedsezonowych meczów testowych. Ostatniego dnia sierpnia drużyna wygrała w Poznaniu z superligowym AZS AWF 4:1, a dzień później pokonała aktualnego brązowego medalistę mistrzostw Polski AZS Politechnikę w stosunku 6:1.
Wyniki są z całą pewnością niespodziewane. Zespół w poprzednim sezonie w Superlidze nawiązywał walkę z czołówką, jednak w czternastu meczach wygrał zaledwie raz, i raz punktował po przegranej w karnych zagrywkach. Pojedynczych wygranych w sparingach z zespołami z czołówki nie można więc uznawać za sensację, ale dwie pewne wygrane pod rząd były znakiem, że coś się dzieje…
Bomba wybuchła 13 września, kiedy to klubowy profil ogłosił nieprawdopodobnie brzmiącą informację: zespół HKS Siemianowiczanka zasiliło trzech reprezentantów Pakistanu - Murtaza Butt, Abdul Rehman i Ahtisham Aslam.
Pakistańskie gwiazdy: nowe oblicze Siemianowiczanki
Dla pełnego uzmysłowienia sobie, jak bardzo ta informacja jest niesamowita i nieprawdopodobnie brzmiąca, porównajmy międzynarodową pozycję polskiego i pakistańskiego hokeja na trawie.
Dziennikarz i znawca hokeja Andrzej Kuczyński w tytule swojej książki nazwał hokej na trawie świętą grą azjatyckich magów. Tytuł stanowił nawiązanie do historii tej dyscypliny, ale również wyrażał podziw dla bezkonkurencyjnych przez lata laskarzy indyjskich oraz reprezentantów ówczesnej drugiej siły światowego hokeja - Pakistanu. Ze wszystkich igrzysk olimpijskich w latach 1956-1984 (z pominięciem zbojkowanych z przyczyn politycznych igrzysk w Moskwie w 1980) reprezentanci Pakistanu przywozili medale, w tym trzykrotnie złote. Czterokrotnie zdobywali Mistrzostwo Świata. Obecnie reprezentacja Pakistanu znajduje się w kryzysie (po raz ostatni zagrała na Igrzyskach Olimpijskich w 2012 roku, a od roku 2006 nie zajmuje miejsc w pierwszej dziesiątce Mistrzostw Świata), jest to jednak markowy zespół z szerokiej światowej czołówki.
Dla porównania – reprezentacja Polski na igrzyskach olimpijskich zagrała w sumie pięciokrotnie (po raz ostatni w roku 2000), a na Mistrzostwach Świata – sześciokrotnie (po raz ostatni w 2002). Igrzyska Olimpijskie w Moskwie, gdzie zajęła czwarte miejsce, odbyły się ze względu na powszechny bojkot tej imprezy w dość przypadkowym gronie sześciu zespołów, w którym zabrakło większości światowych potęg. Poza tym epizodem, na poważnych zawodach w klasycznym wariancie jedenastoosobowym nie odegrała większej roli, sukcesy notując tylko w mniej popularnym i prestiżowym wydaniu halowym.
Hokej na trawie to dyscyplina w Polsce niszowa i uprawiana niemal bez wyjątku amatorsko. W ośmiozespołowej polskiej Superlidze połowa zespołów jest z Poznania (Grunwald, Warta, AZS AWF, AZS Politechnika), a kolejne trzy są pochodzą z miejscowości odległych nie dalej niż o godzinę drogi od tego miasta (Stella Gniezno, LKS Rogowo, LKS Gąsawa). Stawkę uzupełnia klub ze stosunkowo nieodległego Torunia (Pomorzanin). Niegdyś laskarze Grunwaldu Poznań byli formalnie zatrudnieni w wojsku, ale ten stan rzeczy należy już do przeszłości. Jeden z najbardziej utytułowanych klubów – Pocztowiec Poznań – funkcjonuje obecnie jako akademicki klub Politechniki Poznańskiej, któremu zapewne łatwiej zapewnić środki finansowe i organizacyjne w ramach uczelni. Tylko nieliczni zawodnicy w skali ogólnopolskiej dostają miejskie stypendia. O poziomie organizacyjno-finansowym całej ligi niech świadczy fakt, że po ostatnim awansie Siemianowiczanki do Superligi nietrudno było znaleźć w internecie obawy o koszta, na jakie narazi pozostałe kluby konieczność wyjazdów na Śląsk.
Szczęśliwie dla tych malkontentów, Siemianowiczanka spadła już po roku. Pod względem sportowym spadek jest dotkliwy. Oznacza on, że przez najbliższy sezon zespół rozegra zaledwie osiem meczów o stawkę z czterema rywalami. Jedynym aspirującym do awansu konkurentem będzie Start 1954 Gniezno – klub z tradycjami i ambicjami, przeżywający trudności z powodu odejścia co lepszych zawodników do pobliskiego konkurenta. Ligową stawkę uzupełniają zespoły z Tarnowskich Gór, Stęszewa i Środy Wielkopolskiej, których włączenie się do walki o awans byłoby bez mała sensacją. Poza tymi trzynastoma klubami w Polsce nie ma więcej zespołów zdolnych wystawić drużynę do regularnych rozgrywek.
Sportowy sukces czy społeczny eksperyment?
Pojawienie się w takich realiach – w de facto drugoligowym klubie, w kraju funkcjonującym na peryferiach poważnej rywalizacji, gdzie zainteresowanie tym sportem ogranicza się praktycznie do trzech ośrodków – trójki reprezentantów światowej potęgi, nawet nieco przyblakłej, brzmi jak dowcip. Podobnie początkowo podchodził do sprawy trener zespołu i jeden z organizatorów przybycia zawodników – Damian Just. Ściągnięcie tych zawodników do Siemianowic to przede wszystkim efekt zaangażowania trenera – przyznaje prezes klubu Marcin Kondracki.
Jak wspomina siemianowicki trener, pomysł dołączenia reprezentantów Pakistanu do Siemianowiczanki wyszedł od Tahira Ali Shaha – pakistańskiego biznesmena, działającego w branży medycznej i sportowej. W filmie jego postaci musiałyby zostać nadane rysy sympatycznego idealisty walczącego o realizację swoich marzeń. Losy zawodowe rzucały go z rodzinnego Pakistanu najpierw do Dubaju, a potem do Polski. Przez cały czas prowadził także karierę sportową – po przeprowadzce do Emiratów grał w klubie Dubai UEHC, zaś po przybyciu do Warszawy dołączył do najbliższego klubu, którym okazała się Polonia Skierniewice (w tym roku klub nie wystawił drużyny do rozgrywek).
– Hokej płynie w moich żyłach i bardzo chciałbym, aby stał się w Polsce bardziej popularny. Proszę napisać wprost: jeżeli jakieś polskie dziecko chciałoby grać w hokeja ale nie może sobie pozwolić na zakup sprzętu, moja firma Shah Sports udostępni go bezpłatnie. Chciałbym dopomóc w stworzeniu szerszego programu wymiany zawodników pomiędzy Polską i Pakistanem, aby podnieść poziom polskiej ligi i stworzyć polskim zawodnikom warunki do gry na wyższym poziomie – opowiada o swoich ambicjach Pakistańczyk. Rozmarza się: – Chciałbym zobaczyć obydwie reprezentacje na Igrzyskach Olimpijskich. Jeżeli zagrają przeciwko sobie, na pewno będę na stadionie, i to z flagami obydwu krajów.
– - Znaliśmy i lubiliśmy się z rywalizacji na boisku - opowiada Damian Just. Jego firma Shah Sports wspomagała ponadto nasz klub przy organizacji turniejów dla dzieci. Tradycyjnie taki turniej odbywa się w okolicach Dnia Świętego Mikołaja. Dzięki zaangażowaniu Tahira i pomocy jego firmy, mali uczestnicy mogli otrzymać wysokiej klasy sprzęt hokejowy (kije) jako nagrody. Już wiosną 2024 zaproponował mi on ściągnięcie do gry w naszym klubie reprezentantów Pakistanu. Miałem jednak w głowie historię Muhammada Nadeema i jego przygody z Pomorzaninem Toruń, więc do propozycji podszedłem z dużą rezerwą.
Swego czasu wydawało się, że za sprawą transferu Muhammada Nadeema działacze Pomorzanina Toruń złapali Pana Boga za nogi. W 2009 roku zawodnik ten przesłał swoją ofertę do toruńskiego klubu. Co prawda trzydziestodziewięciolatek miał już najlepsze lata kariery za sobą, ale olbrzymie doświadczenie (285 meczów i 100 bramek w reprezentacji) i estyma jaką się cieszył (w 2004 roku był chorążym reprezentacji Pakistanu podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich) miały zagwarantować klubowi z Torunia sukcesy na skalę Europy. Działacze znaleźli prywatnego sponsora gotowego opłacać jego gażę, zatem z pompą i w blasku fleszy podpisano kontrakt. Zawodnik publicznie zaprezentował klubową koszulkę ze swoim nazwiskiem i… zniknął. Jak się później okazało, wykorzystał otrzymane dokumenty do zdobycia pozwolenia na pracę w Belgii (dzięki poświadczeniom toruńskiego klubu otrzymał m.in. wizę do UE, zaświadczenie o udokumentowanym źródle utrzymania i ubezpieczenie), gdzie grał w profesjonalnej lidze na znacznie wyższym poziomie. Nie rozegrał w Toruniu nawet jednego meczu.
Co się odwlecze…
W filmie punktem zwrotnym okazałyby się wydarzenia z czerwca 2024. W Gnieźnie odbył się wtedy prestiżowy turniej Pucharu Narodów FIH, stanowiący eliminację do corocznych rozgrywek najlepszych drużyn Globu, FIH Pro League. Polska wystartowała w nim jako gospodarz (normalnie nie miałaby prawa gry w imprezie tej rangi), natomiast Pakistan jako jeden z pretendentów do głównej nagrody.
W czasie imprezy każdego dnia zapraszano dzieci trenujące w innym polskim klubie do symbolicznej asysty w przeprowadzeniu zawodów i pełnienia ról honorowych. Młodzi zawodnicy podawali więc piłki, nosili flagi czy wyprowadzali zawodników na boisko. Zaproszenie do uczestnictwa w takim charakterze dotarło też do Siemianowic, skąd wyruszyła potężna grupa dzieci i ich rodziców, pod opieką m.in. trenera Damiana Justa i prezesa Marcina Kondrackiego.
– Na miejscu spotkałem Tahira, który powrócił do tematu angażu w Siemianowicach reprezentantów Pakistanu. Przed meczem reprezentacji tego kraju zaprosił mnie do obejrzenia ich rozgrzewki, wskazywał już konkretnych zawodników. Oczywiście reprezentowali oni wysoki poziom sportowy, ale sprawa wciąż wydawała mi się nierealna. Traf chciał jednak, że moją rozmowę z Tahirem usłyszał jeden z rodziców dzieci uczestniczących w wyjeździe, zresztą nasz były zawodnik – Krzysztof Janyga. Obecnie jest on prężnie działającym biznesmenem, współwłaścicielem firmy Jako Playground. Wraz ze swoim wspólnikiem Karolem Koziełem – również rodzinnie powiązanym z siemianowickim hokejem – podjęli oni wyzwanie. Nazajutrz na komunikatorze WhatsApp znalazłem już rozwinięta konwersację na temat sprowadzenia zawodników z Pakistanu, prowadzoną przez nich z Tahirem. W komunikacji uczestniczyła też osoba o wykształceniu prawniczym – opowiada Damian Just.
Sprawa zaczęła nabierać coraz bardziej realnych kształtów. Zawodnicy oczekiwali w zasadzie tylko dachu nad głową i gwarancji regularnych treningów. W przeciwieństwie do Muhammada Nadeema liczyli się z koniecznością podjęcia pracy zarobkowej. Sami zaproponowali np. prowadzenie zajęć dla juniorów i młodszych grup w klubie, przyjęli jednak propozycję zatrudnienia ich w charakterze pracowników technicznych w firmie Janygi i Kozieła zajmującej się wyposażaniem i montażem sal zabaw dla dzieci. Kiedy wszystko było już dogadane, nadszedł wielki dzień, który niedawno wydawał się mrzonką: 26 czerwca do Siemianowic przybyły gwiazdy pakistańskiego hokeja.
Trudne początki
Pięciozespołowa, kadłubowa polska pierwsza liga rozpoczyna rozgrywki dopiero we wrześniu, więc regularne treningi w klubach rozpoczynają się w sierpniu, zaś lipiec jest miesiącem wakacyjnym.
– Chłopcy byli niezadowoleni. Traktują sport profesjonalnie i tak długa przerwa w treningach była dla nich trudna do przyjęcia. – opowiada dalej Damian Just – Zaczęliśmy jednak przez te wakacje otwierać dla nich boisko. Prowadziłem niezobowiązujące i dobrowolne zajęcia, w których uczestniczyli ci spośród naszych zawodników, którzy akurat byli na miejscu. Wszystko po to, aby Pakistańczycy mieli poczucie, że coś się dzieje. Trochę to wisiało na włosku, ale dotrwaliśmy do sierpnia i początku przygotowań.
Pamiętajmy, że do końca roku zaplanowane były jedynie cztery mecze ligowe (liga liczy pięć drużyn!).
– Sparingi w Poznaniu były umówione dla potrzeb Pakistańczyków – wyjaśnia działacz i miejski radny, Paweł Siegel, niegdyś zawodnik Siemianowiczanki i reprezentant Polski – aby wreszcie mogli zagrać. Chcieliśmy też pokazać im, że w Polsce tą dyscyplinę uprawia się także na wyższym poziomie, więc mogą wkrótce spodziewać się większych wyzwań niż na obecnym poziomie rozgrywek.
Meandry formalności
Jak opowiada Damian Just: Najbardziej obawialiśmy się kwestii formalnych związanych ze zdobywaniem pozwoleń na pobyt i pracę w Polsce. Dzięki pomocy prawników mamy jednak pewność, że ich pobyt w Polsce jest legalny, absolutnie nie ma i nie było potrzeby uciekania się do starań o azyl polityczny. Ja sam wystąpiłem w lipcu o tzw. Non-Objection Certificate, czyli oficjalne pozwolenie ich macierzystego związku na udział w rozgrywkach zagranicznych. Taki dokument otrzymałem 6 lipca.
Faktycznie, druk Non-Objection Certificate (NOC) jest datowany na 6 lipca, a więc na półtorej miesiąca przed wybuchem afery w azjatyckich mediach. Wydany został na tej samej związkowej papeterii PHF, co przedrukowane w „Islamabad Post” pismo o dożywotniej dyskwalifikacji trójki zawodników. Tekst dokumentu stanowi wprost: PHF nie widzi przeszkód dla występów trzech imiennie wskazanych zawodników w pierwszej polskiej lidze w hokeju na trawie w sezonie 2024/25. Stawia trzy warunki:
- spełnianie innych prawnych wymagań
- dostępność na zawody krajowe i międzynarodowe
- wolność od oskarżeń o zaangażowanie w działalność przestępczą (kryminalną).
Pozwolenie jest podpisane przez sekretarza generalnego PHF. Osobą tą nie jest jednak Rana Mujahid Ali, a jego poprzednik Syed Haider Hussain.
Treść dokumentu kwestionuje więc twierdzenia, że zawodnicy nie informowali lub nie uzyskali zgody pakistańskiej federacji na grę w polskiej lidze. Federacja była poinformowana o zamiarze zawodników, co więcej: na piśmie potwierdziła brak obiekcji! Czyżby więc ustępujący sekretarz generalny nie przekazał dokumentów swojemu następcy?
Z przytoczonego na początku festiwalu oskarżeń wobec zawodników można wyróżnić trzy grupy zarzutów:
- o nielegalne opuszczenie kraju i poszukiwanie azylu w Europie
- o brak zgody PHF na udział w rozgrywkach zagranicznych
- o niestawienie się na zgrupowaniu reprezentacji przed turniejem o Trofeum Mistrzów Azji.
Pierwsze dwa zarzuty można łatwo i obiektywnie odeprzeć w oparciu o brzmienie dokumentu NOC. Właściwie jedynym zarzutem jaki można mieć wobec zawodników jest fakt, że nie stawili się na zgrupowaniu kadry przed ważnym turniejem. Dostępność na zawody międzynarodowe stanowiła warunek przyznania zgody na grę w Polsce. Przypomnijmy jednak, że sam sekretarz związku potwierdził, że związek był poinformowany o planowanej absencji zawodników ze względów osobistych, natomiast oburzenie sekretarza wzbudził dopiero fakt ich wyjazdu do Holandii (czyżby azjatyccy dziennikarze albo i sam działacz pomylili Poland z Holland)?
Burza na boisku: rekordowe wyniki rundy jesiennej
Niezależnie od formalnych zawiłości, przez rundę jesienną sezonu zawodnicy Siemianowiczanki przeszli jak burza. W kolejnych meczach wygrywali: 11:0 z Lipnem Stęszew na wyjeździe, 15:0 z MKS Środa Wielkopolska u siebie, 5:0 z Ósemką Tarnowskie Góry na wyjeździe, i na koniec 7:0 u siebie z głównym rywalem do awansu, Startem Gniezno. Rundę jesienną zakończyli z imponującym bilansem: komplet punktów, 38 bramek strzelonych i zero straconych (dla porównania: wicelider zdobył 21 goli i stracił 9). W klasyfikacji najlepszych strzelców rozgrywek trzy pierwsze miejsca zajmują gracze z Siemianowic. Niekwestionowanym liderem w tym rankingu jest Abdul Rehman – strzelec 13 bramek, a drugie miejsce ex aequo zajmują Mariusz Orzeł i Daniel Just, którzy strzelili po 5. Zawodnicy Siemianowiczanki nieźle zaprezentowali się również w sezonie halowym, dopiero w barażu tracąc szansę na awans do najwyższej ligi, a także solidnie stawili opór w meczu towarzyskim przeciw reprezentacji Indonezji.
Trzech muszkieterów: Pakistańczycy, którzy zmienili ligę
W całej historii główne role odgrywają trzy pakistańskie gwiazdy.
- Abdul Rehman gra z numerem 99 i charakterystyczną opaską na czole. Ma 21 lat, przeszłość w młodzieżowych reprezentacjach Pakistanu oraz reprezentacji w odmianie pięcioosobowej. W swoim kraju grał w zespole WAPDA (Pakistan Water and Power Development Authority), reprezentującym państwowe przedsiębiorstwo zarządzania wodą. W 2023 roku został najlepszym strzelcem młodzieżowego pucharu Azji, od tego czasu zaczął też grać w reprezentacji seniorskiej. W turnieju w Gnieźnie zdobył 3 bramki. Przez kolegów nazywany jest Mani.
- Ahtisham Aslam (dla celów internetowych poszukiwań podpowiem, że nazwisko bywa zapisywane również Ihtesham Aslam) gra z numerem 4 i nazywany jest Shami. Dwudziestotrzylatek również reprezentował swój kraj w międzynarodowych rozgrywkach w odmianie pięcioosobowej, a w reprezentacji seniorskiej w standardowym wariancie jednastoosobowym debiutował w 2022 roku. Reprezentował zespół ZTBL (Zarai Taraqiati Bank Limited), prowadzony przez pakistański bank. W internecie bez trudu można znaleźć nagrania jego błyskotliwych zagrań, w tym efektownej asysty w prestiżowym meczu z Indiami (z turnieju Sultan Azlan Shah Cup 2023). Azjatyckie serwisy sportowe Sport Side czy Asia Hockey nazywały go wprost „wschodzącą gwiazdą”.
- Murtaza Butt, a właściwie Muhammad Murtaza Yaqoob ma 22 lata, w Siemianowiczace gra z numerem 5. Podobnie jak Abdul Rehman reprezentował drużynę WAPDA. W 2018 roku był gwiazdą kwalifikacji młodzieżowej olimpiady azjatyckiej w odmianie pięciosobowej – w siedmiu meczach zdobył 13 bramek i został uznany najlepszym graczem turnieju w Bangoku. Od 2022 regularnie pojawia się w reprezentacjach piątek i regularnej, zarówno seniorskiej, jak i juniorskiej. W Gnieźnie zdobył jedna bramkę. Koledzy nazywają go Barti.
Dlaczego trafili akurat do Siemianowic?
- Zaproponowałem im Siemianowiczankę, bo chciałbym wzmacniać hokej w Polsce jako dyscyplinę sportową, a drogą do tego jest wspieranie mniejszych ośrodków, takich jak Śląsk czy Skierniewice, gdzie gram obecnie. Wysoko oceniam też kompetencje trenera Justa i tutejszą infrastrukturę – mówi Tahir Ali Shah.
- Ci chłopcy stwierdzili, że nie jest sztuką iść do najlepszego klubu i spijać śmietankę. Gotowi są pomóc nam najpierw zbudować potężną drużynę tutaj, a potem osiągać z nią sukcesy na skalę ogólnopolską i europejską – wyjaśnia trener Damian Just. Czy nie boi się powtórki z toruńskiego epizodu z pakistańskim gwiazdorem w roli głównej? Nie mam powodu im nie ufać – odpowiada.
Dobry czas dla hokeja: infrastruktura i ambicje
Pod koniec 2024 roku pojawiła się jeszcze jedna pozytywna informacja – kompleks sportowy Siemion, na którym mecze rozgrywa Siemianowiczanka, ma zostać poddany modernizacji. Wzniesiony zostanie nowy budynek klubowy i dobudowane boisko treningowe. Wraz ze wzrostem poziomu sportowego idzie więc poprawa infrastruktury. Czy można sobie wyobrazić lepsze warunki do osiągnięcia sukcesu?
– Awans do Superligi to plan minimum na ten sezon. A potem? Mamy na pewno potencjał na walkę o górną połowę tabeli Superligi – ocenia Marcin Kondracki.
– W przyszłym sezonie liczymy na walkę o medal – uśmiecha się Paweł Siegel.
– Jeśli będą do tego chęci, ściągnę jeszcze więcej zawodników z Pakistanu – deklaruje Tahir Ali Shah.
Jest atmosfera do osiągnięcia
sukcesu! Trzymajmy kciuki za wykorzystanie tej koniunktury i zdobycie
w najbliższym czasie dla Siemianowic pierwszego od 1931 roku i
trzeciego w historii złotego medalu na otwartym boisku! Wzniesienie
w górę mistrzowskiego pucharu przez kapitana Siemianowiczanki w
otoczeniu między innymi trzech pakistańskich gwiazd stanowiłoby
wymarzoną ostatnią scenę filmu.
Michał Kompała