Okno w przeszłość: zdjęcia z węgierskiego archiwum Fortepan
Zdjęcia przedstawiające Katowice z lat 50. i 60. pochodzą z wyjątkowego węgierskiego archiwum fotograficznego Fortepan. Zostało ono założone w 2010 roku przez Ákosa Szepessy’ego i Miklósa Tamásiego, początkowo jako zbiór przypadkowo odnalezionych fotografii na ulicach Budapesztu. Z czasem archiwum rozrosło się dzięki darowiznom od rodzin, zarówno zawodowych, jak i amatorskich fotografów, oraz materiałom pochodzącym ze zbiorów publicznych. Starannie wybrane przez redakcję zdjęcia wzbogacone zostały o opisy opracowane przez wolontariuszy na podstawie zgromadzonych informacji, tworząc fascynujące okno do przeszłości.
Oryginalne fotografie są czarno-białe, część z nich pokolorowaliśmy.
Katowice pełne kontrastów: tradycja i nowoczesność
Jakie były Katowice tamtych lat? Na pewno miastem pełnym kontrastów, gdzie tradycja spotykała się z nowoczesnością. I szybko się zmieniającym – jakby w biegu ku nieuchwytnej przyszłości. Fotograf uchwycił na zdjęciu wóz konny w ścisłym, ale wciąż tradycyjnym centrum. Z kolei jednak na innych fotografiach widzimy też świeżo zbudowane bądź dopiero powstające, nowoczesne wówczas gmachy nowego centrum miasta, tworzącego się wzdłuż niedawno wytyczonej, nowej osi urbanistycznej Katowic. Te zdjęcia są niczym wehikuł czasu do dni, gdy miasto wciąż kształtowało swoje oblicze, jakby pełne nadziei na nową epokę (w którą to nutę z entuzjazmem uderzała PZPR-owska propaganda). Tymczasem zmagano się jednak z codziennymi problemami życia w realiach PRL-u, który pod względem cywilizacyjnym swoich obywateli w tamtych latach nie rozpieszczał.
Cena modernizacji: utrata historii?
Ówczesne władze i planiści, kierując się duchem epoki, często przedkładali nowoczesność nad historyczną substancję miasta. W atmosferze PRL-u, gdzie priorytetem była modernizacja i budowa socjalistycznego społeczeństwa, podejmowano decyzje o wyburzeniach starej architektury, zwłaszcza tej, którą uważano za dziedzictwo niemieckie. Miejsca o wieloletniej tradycji musiały ustąpić miejsca nowym budynkom i przestrzeniom, symbolizującym świeże spojrzenie na miasto. Czy jednak zawsze było to konieczne? Te decyzje pozostają dziś pytaniem o cenę, jaką zapłacono za szybką modernizację.
W wyniku tych decyzji wiele obiektów na zawsze zniknęło z krajobrazu Katowic. Delikatesy Borinskiego, północna strona Rynku czy zabudowa przy ulicy Pocztowej to tylko niektóre z miejsc (to między innymi je zobaczycie na naszych zdjęciach), które przepadły w konfrontacji z nową wizją miasta . Bądź po prostu - bo były stare - padły ofiarą szału entuzjastycznego wyburzania. Czy ich brak sprawił, że Katowice zyskały na nowoczesności, czy też straciły kawałek swojej duszy?